Dzisiejszy dzień przyniósł mi lekcję o niespodziewanych kadrach. Po zachodzie słońca wybrałem się na wzgórze, jedno z moich ulubionych miejsc, z zamiarem sfotografowania zamku w Będzinie. Niestety, warunki atmosferyczne zniweczyły moje plany – zamek zniknął, rozpłynął się w mglistej i wilgotnej chmurze, jakby go tam nigdy nie było.
Nie lubię wracać z pustymi rękoma, więc zacząłem rozglądać się za innym punktem zaczepienia. W oddali zauważyłem świecący znak – złote łuki McDonald’s wyrastające z ciemnego krajobrazu. To dla mnie dziwna symbolika – jasny, komercyjny znak w środku niczego. Aż boję się nadawać temu głębszego znaczenia, bo przecież to tylko reklama. Jednak w tej scenerii stała się czymś więcej – ironicznym symbolem współczesności, który na chwilę przykuł moją uwagę.
Wybrałem proporcje 1:1 – kwadrat – które idealnie podkreślają tę samotną, wyrazistą obecność znaku na tle melancholijnego krajobrazu. Znowu potwierdziło się, że nawet gdy wszystko idzie niezgodnie z planem, warto otworzyć się na niespodziewane.