Dzisiaj kilka słów o moim codziennym pisaniu. Przez ostatnie dni zauważyłem, że zacząłem traktować blogowanie jak obowiązek, a nie przyjemność. Miało to być dla mnie naturalne i inspirujące, jak robienie zdjęć, a nie codzienna konieczność wymyślania tematów na siłę. Pisałem nawet wtedy, gdy w mojej głowie nie pojawiały się żadne fotograficzne przemyślenia. A przecież nie o to chodzi.
Od teraz zmieniam podejście. Będę pisał tylko wtedy, gdy rzeczywiście coś mnie poruszy, gdy będę miał coś istotnego do przekazania. Tak jak dzisiaj.
Dzisiaj miała miejsce premiera aparatu OM System OM-3, i cały dzień śledzę to wydarzenie w różnych mediach. Patrzę na reakcje ludzi i dochodzę do wniosku, że na rynku faktycznie brakowało takiego sprzętu. OM System OM-3 to aparat retro, ale naszpikowany nowoczesnymi funkcjami. To pokazuje, że ludzie znowu zaczynają dostrzegać wartość prawdziwych aparatów, a nie tylko fotografię mobilną, która – bądźmy szczerzy – rzadko daje jakość porównywalną do profesjonalnego sprzętu.
Taki Olympus udowadnia, że fotografia może być nie tylko sztuką, ale i czymś inspirującym już na etapie samego obcowania ze sprzętem. OM System OM-3 to dowód na to, że aparat ma nie tylko robić ładne zdjęcia, ale też sprawiać przyjemność podczas fotografowania. Fuji było pierwsze, które to dobrze zrozumiało i odniosło wielki sukces swoimi retro aparatami. Teraz czas na OM System OM-3.
Mam nadzieję, że OM System OM-3 znajdzie wielu entuzjastów, bo ten system przez lata był skazywany na zapomnienie, a mimo to wciąż się rozwija. Wielu uważało, że mikro 4/3 nie ma przyszłości, ale jak widać – było to błędne założenie. Trzymam kciuki za ten aparat.
Na zdjęciu jeden z moich ulubionych retro obiektywów – Panasonic Leica 15mm f/1.7. Idealne szkło, które świetnie wpisuje się w klimat dzisiejszego wpisu.
Jak macie jakieś pytania lub chcecie pogadać o fotografii to zapraszam do siebie na Social Media lub kontaktu przez stronę.