Moja przygoda z systemem Mirco 4/3 zaczęła się w roku 2016 kiedy to szukałem alternatywy dla swoich lustrzanek Nikona. W porównaniu do wielkich i nieporęcznych korpusów Nikona D700 i D300, Lumix wydawał się bardzo kuszącą propozycją. Bardzo chciałem zmniejszyć wagę tego co ze sobą noszę bo plecy już dawały o sobie znać. Zdawałem sobie dobrze sprawę z ograniczeń Lumixa, ale dla kogoś kto fotografuje amatorsko, nie były one zbyt istotne. W moje ręce wpadł Lumix GX80, mały urwis i do dziś jest to chyba mój ulubiony aparat jakiego w życiu używałem. Szybko sprzedałem wszystko co miałem od Nikona i postanowiłem, że na stałe zmienię drużynę. Kupiłem kolejne body – Lumixa G9, kilka obiektywów i to był dla mnie strzał w dziesiątkę.
Zalety używania systemu Micro 4/3
Kolory
Jakby nie patrzeć używam tego systemu już od kilku dobrych lat i poznałem go z każdej strony. Co najbardziej rzuciło mi się w oczy zaraz po przesiadce z Nikona to kolory. To jak aparat odwzorowuje barwy do dziś robi na mnie wielkie wrażenie. Gładkość i naturalność kolorystyki jest imponująca do tego stopnia, że w czasie obróbki cyfrowej zdjęcia w aplikacji suwaki kolorów pozostają praktycznie nie tknięte , lub bardzo mało. Zwyczajnie nie ma takiej potrzeby.

Waga i rozmiar
Lumix G9 może nie należy do najmniejszych korpusów w systemie, ale GX80 już jest bardzo kompaktowy. Największą gabarytową zaletą systemu są jednak obiektywy które są małe i lekkie. W porównaniu z większością systemów są wręcz miniaturowe. Mogę nosić ze sobą kompletny system w swojej torbie lub plecaku i nie obciąży to mojego kręgosłupa tak jak działo się to z Nikonem.
Kiedy wybieram się na fotografowanie krajobrazów często muszę maszerować kilka godzin zanim dotrę na miejsce. Waga tego co ze sobą niosę ma niebagatelne znaczenie. Zmęczenie i ból pleców to taki niewidzialny wróg chyba każdego fotografa nie tylko krajobrazowego. Kiedy jestem zmęczony i obolały oprócz ciała i umysłu cierpi na tym również moja kreatywność a co za tym idzie fotografia.
Poniżej przykład zdjęcia które wykonałem o zachodzie słońca w Beskidzie Śląskim, widok z Malinowskiej Skały. Żeby tam dotrzeć na zachód słońca potrzebowałem klika godzin spaceru z plecakiem a poza sprzętem fotograficznym przydało by się coś po drodze jeść i pić. Jak będzie zimniej trzeba mieć jakaś zapasową warstwę ubrań. To wszystko jednak swoje waży. Na szczęscie miałem ze sobą swojego kochanego Lumixa GX80 z podpiętym teleobiektywem Lumix 45-200mm. Wagi aparatu nie czuć po drodze wcale.

Ciężar i waga akcesoriów
Ale waga samego aparatu i obiektywów nie jest jedyną zaletą przy ważeniu plecaka. Akcesoria są też dużo mniejsze np. filtry. Nawet jeśli waga takiego filtra który jest lekki nie robi jakiejś istotnej różnicy to cena już tak. Mniejsze filtry są z reguły tańsze i to dużo.
Innym ważnym akcesorium dla fotografa krajobrazowego jest statyw a on już potrafi ważyć swoje. Dzięki temu, że mam lekki system jestem w stanie używać lżejszych i mniejszych statywów. Czasem można zrezygnować całkowicie ze statywu, bo Lumixy znane są ze znakomitej stabilizacji obrazu. Jest jeszcze kwestia dużej głębi ostrości, którą przy systemie Micro 4/3 można uzyskać korzystać z mniejszych wartości przysłony.
Wielu fotografów przesiadających się na ten system nie zdaje sobie sprawy jak łatwo uzyskać tutaj prawie całkowitą głębie ostrości i kontynuują fotografowanie tak jak to robili z lustrzankami. Jeśli masz taki problem, przeczytaj mój poradnik o ustawianiu ostrości w fotografii krajobrazowej.
Ograniczenia systemu Micro 4/3
Żeby nie było tak różowo ten system ma też swoje ograniczenia. Wielu fotografów próbuje przekonywać, że ze względu na mniejszy fizyczny rozmiar matrycy jakość zdjęć nie stoi na najwyższym poziomie. Dla mnie to nonsens podnoszony głównie przez tych którzy nigdy nie spróbowali fotografować Lumixami lub Olympusami.
Obiektywy systemu Micro 4/3 są wręcz cudowne, zapewniające ostrość od krawędzi do krawędzi zdjęcia. Oczywiście jeśli nie są skorygowane, może wystąpić problem z dystorsją, ale korekcja softwarowa jest teraz wszędzie w tym w korpusach aparatów. Dziś już nikt nie pokazuje zdjęć które nie zostały skorygowane.

Kolejną kwestią jest szum na zdjęciach. Tak, Micro 4/3 ma większy problem z uzyskaniem zdjęć wolnych od szumu niż dajmy na to aparaty pełno klatkowe i szum ten widać na dużo niższych czułościach niż w innych systemach. Dla mnie osobiście nie jest to duży problem , bo jako fotograf krajobrazu fotografuję z reguły na najniższej czułości używając statywu. Jeśli szum jest już naprawdę zauważalny i staję się dla mnie problemem, to załatwiam sprawę w aplikacji do obróbki zdjęć. Dzisiejsze programy działają naprawdę cuda i o czymś takim jak szum można całkiem zapomnieć.
Wspaniała przygoda
To już 7 lat od kiedy zostawiłem Nikona i nie żałuję ani chwili a moje plecy i nogi są mi bardzo wdzięczne. Przeżyłem z tym system wspaniałe chwile, które potem uwieczniłem na zdjęciach. Do okoła słyszę, że system Micro 4/3 umiera, bo producenci nie wypuszczają nowych modeli tyle co kiedyś. Mnie wydaje się, że to w ogóle fotografia umiera i wszyscy producenci dostają trochę po tyłkach, ale nie o tym tutaj i teraz… Na szczęście moje aparaty dalej robią zdjęcia i zamierzam z tego korzystać.
Na sam koniec małe wytłumaczenie po co właściwie powstał ten wpis. Otóż chciałem troche udowodnić, że jeśli bardzo chcesz, nie potrzeba Ci drogich pełnoklatkowych aparatów żeby uprawiać fotografię krajobrazową czy jakąkolwiek inną jej dziedzinę. W żaden sposób nie chce przekonywać, że jeden system jest lepszy niż drugi, bardziej chodzi mi o zastosowanie tak zwanego podejścia „zwinnego”, czyli pracuj z tym co już masz bo da Ci to prawdziwą przyjemność.








W następnym poście postaram się przybliżyć zawartość mojego plecaka fotograficznego.
Bardzo Ci dziękuję za wytrwałość i że dotarłeś do końca tego postu. Jeśli masz jakieś pytania, lub ochotę na fotograficzną pogawędkę to serdecznie zapraszam do kontaktu. Lub na moje social media.
Świetnie napisane. Używam m4/3 z tych samych powodów. Jestem amatorem i nie wyobrażam sobie brać na wędrówkę w góry wielkiego lustra
Dziękuje bardzo! Też uważam siebie za amatora, a jak sama definicja wskazuje (amor, amore) kocham to co robię, ale nie chce z tej miłości mieć krzywego kręgosłupa 😉 Pozdrawiam serdecznie i dzięki, że wpadłeś.