Nie planowałem całkiem wpisu tego typu. Na pewno nie jako pierwszy wpis na moim blogu i to z takim dziadowskim zdjęciem z którego całkowicie nie jestem zadowolony. Ale to o czym chce napisać jest bardzo ważne z twórczego punktu widzenia, bo doświadczam tego któryś z kolei raz w moim życiu… Braku inspiracji. Dla mnie to trochę taka twórcza grypa z której mam nadzieję się w miarę bezboleśnie wyleczyć. Daje co prawda mi nieźle popalić. Nigdzie nie jestem w stanie znaleźć tematu ani miejsca, które bym chciał sfotografować. Miotam się od fotografii krajobrazu do architektury, między kolorem i czernią i bielą. Sam nie bardzo wiem gdzie się zatrzymać.
Dziś rano skorzystałem z okazji, bo w domu nie było nikogo i pomyślałem, że wyskoczę na krótką sesję do miasta. Jak nigdy przesiedziałem w aucie chyba całą godzinę a potem odjechałem bo pod budynkiem który chciałem uwiecznić stała paskudna ciężarówka i psuła mi wszystko. Byłem wśiekły. Odjechałem w stronę zamku w Będzinie, bo pomyślałem, że on nigdy nie zawodzi. No cóż, przynajmniej tak myślałem. A może to ten cały Blue Monday o których dzisiaj wszyscy trąbią. Sam nie wiem, przecież nie wierze w takie bzdury.
No nic, oficjalnie ogłaszam walkę z brakiem weny i poszukiwanie zaginionej inspiracji. Może musze wprowadzić do swoich prac coś nowego, zmienić styl albo sam nie wiem…

Hej, trzymam kciuki za przełamanie i znalezienie inspiracji. Na pewno pora roku nie pomaga, światło jest ponure, dzień krótki, trudno coś wykombinować.
Pozdrawiam,
Daniel
Dzięki Daniel, Mam nadzieje, że jak tylko zmienią się warunki to i inspiracja będzie inna.
Pozdrawiam serdecznie!