Ta pora roku jest dla mnie okropna. Nie dość, że szybko się ciemni to jeszcze jakoś za oknem tak nijako. Mogła by się ta pogoda zdecydować albo zima albo wiosna, bo wtedy może by mi się udało jakoś w głowie poprzestawiać. Jakby spadł śnieg, ale taki porządny, puchaty i zimny to mam przynajmniej kilka koncepcji gdzie i co bym fotografował. Romansuje z krajobrazem miejskim, ale sam nie wiem czy się w tym odnajduje i czy to mi się w ogóle podoba. Od jakiegoś czasu uważałem się za fotografa natury a tu masz taki klops i znowu łażę po mieście i robię zdjęcia.

Wyznam coś w sekrecie… Robienie zdjęć w mieście jakoś bardzo mnie stresuje. Jak tylko wyciągnę aparat z torby to gdzieś z tyłu głowy mam poczucie, że wszyscy mnie obserwują. Każdy przechodzień się na mnie patrzy. Sam nie wiem czemu mam to uczucie, przecież to głupie, ale może wydaje mi się, że trzymając aparat jakoś odstaję od średniej ludzkiej mijających się nawzajem przechodniów. Fotografowanie natury daje mi jednak poczucie spokoju i braku tremy. Nikogo nigdy nie mam w pobliżu. Niestety do póki nie zrobi się ładniej i cieplej jestem skazany na miasto. Choć nie powiem, miasto też czasem wciąga…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *